Piątkowy cykl unboxingowy.
Tym razem co z zupełnie innej beczki.
Czyli Eldfall Chronicles. Tego jeszcze na blogu nie grali.
Więc na początek mały box - Reinforcements Pack frakcji Helian - czyli Sunspear.
Pudełko ze świetną (jak zawsze) grafiką. Kto lubi anime zakocha się w stylu od razu. Kto nie lubi, ten się nie przekona.
Na froncie, nowa bohaterka - Paladyn Zakonu.
Na tyle, zdjęcia pomalowanych ludzików. I to wybitnie pomalowanych.
Do tego dane kontaktowe i zawartość pudełka. W zasadzie wszytko co potrzebne i prawnie wymagane.
Moje pudełko przyszło bez folii, więc nie wiem czy dlatego że egzemplarz demonstracyjny, czy dlatego że ten typ tak już ma. Co może być problematyczne. Ale o tym później.
Plot twist, są nowe wzory kart. Między innymi prędkość i HP wyleciały na szczyt karty, w głównej strefie została reszta statów. Flameshaper ma dokładnie te same skille co w updateowanych kartach na oficjalnej stronie.
I tu dochodzimy problemu braku foli. Karty mogą się wysunąć. Nawet niepostrzeżenie podczas przekładania pudełka.
Same karty są duże i czytelne. Jest grafika, staty, z drugiej strony objaśnienia zasad. W XXI wieku nie będzie problemu dostania odpowiednich koszulek. Update zasad nie ma tak często (jak w CMON czy GW) więc nie będzie płaczu, że karty się zestarzały.
Teraz mięsko. Tzn żywica. Albo plastik. Albo Plastica?
Dość ciekawe. Bo kleić trzeba cyjano akrylem. Jak spada na siemię to się nie łamie, nie pęka. Jak coś się wygnie to można odgiąć z powrotem. Dość interesujący materiał.
Ludki zapakowane w woreczki strunowe. A ich nigdy dość :)
Pierwszy model to Paladin of the Order. Czyli rycerz w pełnej płycie ze sztandarem.
Kilka części do doszlifowania. Łatwe składanie. Detal ostry jak żyleta. Pancerz przyjmie speed painta jak wariat. Ale płaszcz i sztandar będą wymagać więcej pracy.
Wszystko w pasuje, wygląda dobrze.
Drugi ziomeczek to Eonian Runner, czyli po naszemu zwierzoludź. Ma kopytka i dodatkowe stawy oraz ogonek. Prawie żadnej obróbki po wyjęciu z wora nie wymaga. Wszytko przy łączeniu siada jak należy. Mniej detali na modelu niż przy paladynie, ale nic dziwnego. Ranga zobowiązuje.
Tak prezentuje się złożony, elegancko.
Ostatni z wora wyszedł do nas nowy, drugi wzór Flameshapera. Tym razem to pan czarodziej. Ale dalej ma kocie uszka :). Ma też fireballa. Jak go nie zamocujesz, dziury lepisz szpachlą i masz wypasionego mnicha do D&D
Trochę niewygodnie się go sklejało, ale nie takie rzeczy (patrzę na was GW).
Złożony jest o taki.
Podstawki dołączone w zestawach z jednej strony mają dokładne miejsca na stópki, a z drugiej miejsce na magnes. To jest spoko. Na topach podstawek nie ma żadnych rzeźb. Dla niektórych bug, dla innych feature. Teraz najlepsze. Modele są duże. Dosłownie
Paladyna można jeszcze odpalić że jest mega epicki natchniony boską mocą, dlatego jest wielki jak stormcast. Zwierzoczłek też może być dowolnie duży. Tak już czarodziej jest większy od victrix/perry/fireforge/wargems atlantic. I jest większy od 32mm CMON. A na podstawki 25mm to zapomnij że wejdzie.
Więc albo grasz tym w Eldfalla, albo robisz z tego bosów/bohaterów.
W zasadzie to i tak armii do mass battla z tego nie zrobisz.
Pudełko kosztuje od 130 do 165 PLN w zależności od sklepu. Pamiętajcie wspierajcie swoje lokalne punkty.
Ja dostałem swoje pudło za free, dzięki! Więc post sponsorowany.
Czyli jestem sławnym influencerem, a w myśl aktualnego sporu plemiennego w naszym kraju, należy mi się emerytura!
Z fartem robaczki i widzimy się w necie!


No comments:
Post a Comment