Showing posts with label raport. Show all posts
Showing posts with label raport. Show all posts

Friday, July 4, 2025

Piknik na skraju szkoły

Elo!
rok szkolny doszedł do końca, cały sezon podsumowany sporą bitwą pokazową na pikniku. Piknik był na początku czerwca, dokładnie siódmego, ale zanim człowiek się weźmie za spisywanie to czasu zleci.

Co to była za batalia. One Page Rules po 2100 punktów na stronę.
Ludzie kontra orkowie i nieumarli.

na początek layout stołu i rozstawienie armii.

Stół podzielony na dwie wygodne strefy, dzięki temu można było swobodnie grać w cztery osoby oraz łatwiej kontrolować walki. 

Większość terenów produkcji własnej, domki z mdf zrobione na zajęciach z dziećmi. Figurki z prywatnej kolekcji. 

Sielanka przed miastem, z farmą i budynkami gospodarskimi. 

A miasto już dawno straciło swój blask. I nikt nie wie co kryje się wewnątrz.

Armie już w swoich strefach rozstawienia













W mieście, na cmentarzu: nieumarli i wampir



dalej w parku wilki i pająki


po drugiej stronie kusznicy


wsparci elitarną piechotą


prowadzeni przez bohatera na pegazie


Na polu orkowie na wilkach, butach i ze wsparciem artylerii


dalej wojownicy z piaszczystych królestw na wielkim słoniu.


na przeciw stają ogry i gigant. W lesie łowcy


strzelcy wspierani przez działa


wszystko pod kierownictwem króla na gryfie i ciężkiej kawalerii



Był piękny słoneczny dzień. Pod murami jednego z miast, którego nazwa została już dawno zapomniana, a mieszkańcy porzuceni, spotkały się dwie wielkie armie. 
Imperium ludzi, przynosiło płomień cywilizacji w lufach karabinów i na płonących strzałach. Pewni swego kontynuujący swą krucjatę. 
Po drugiej stronie nieoczekiwany sojusz: ludów z południa wspierany przez stale dyskryminowane plemiona orków. 
Ludzie mieli utrzymać resztki wrogich armii na przedpolu, a przez zniszczone miasto ruszyły oddziały piechoty. Których celem było zajście z flanki przeciwników i niespodziewany atak. Jednak żadne miasto tak naprawdę, nigdy nie jest puste. Pozostawione w cieniach ruin zwierzęta, dawno zmarli obrońcy swoich domów czy potwory starsze niż imperium. Żaden z nich nie lubi mącenia ich wiecznego spokoju.

Tura 1:
Przedpole - obie strony gładko ruszają w swoich kierunkach. Wymieniają strzały, bełty, kule. Bez większych efektów. Jedna kula armatnia utkwiła w boku słonia bojowego.


Miasto- strzały na nic się nie zdały przeciw dawno zmarłym obrońcom.



Tura 2:
Ostrzał dalej bez skutku, ciężka jazda rusza z kopyta. Niestety nikt nie chce pod nią wpaść. Słoń tratuje ogry i zatrzymuje się na gigancie. Kawaleria na wilkach szykuje się do ataku na artylerię.

W mieście - wojska ludzi drepczą w kierunku centrum. Plan obejścia orczej flanki spalił na panewce.


Tura 3
Krwawy pojedynek w centrum stołu. Kawaleria imperium otoczona ze wszystkich stron, padła pod naporem lanc, mieczy i toporów. Nie było co zbierać. Ale druga strona nie pozostała dłużna dobijając słonia wyrównali szanse. Wilki zbliżyły się do strzelców. 

W ruinach dokonała się rzeź. Wilki i pająki zmasakrowały piechotę. Latający król wampirów anihilował pegaza. Sytuacja zrobiła się tragiczna.

Tura 4
Gigant uciekł. Artyleria zniszczona. Gryf otoczony i ciężko ranny. Z drugiej strony resztki pozostałych oddziałów. Plan rozbicia ostatnich obrońców upadł. Imperium ludzi doznało porażki.

w ruinach dokończono krwawe gody. Wampir bez litości wybił pozostałości ludzkich oddziałów. Resztki zostały zjedzone przez zwierzynę.



Całość bitwy spotkaniowej zostało wygrane przez siły nietypowego aliansu. Moc zwartych oddziałów, siła artylerii czy wielkie potwory nie pomogły ludziom. Wygrał najbardziej nieoczekiwany sojusznik orczych klanów. Latający wampir ze swymi nietoperzami.

Całość gry miałem przyjemność prowadzić w trakcie szkolnego pikniku. Uwieńczenie całego roku pracy z dzieciakami. Przez stół przewinęło mi się przez cztery godziny około ośmiu graczy. Oglądaczy nawet więcej.

W minionym roku miałem całkiem sporo sponsorów
Mantic Games, Warlord Games, Gamers Grass, Games Workshop i Monument Hobbies
Do tego też własny szpej.

Na następny rok już zbieram dobra. Zobaczymy co się uda zorganizować, chociaż część już jest :)

z fartem mordy!

Friday, July 26, 2024

One Page Rules: Regiments raport bitewny

Siema!
Z okazji 10 rocznicy OPR raport.
Wstęp: 1500 punktów na stronę, bitwa spotkaniowa, trzy punkty kontrolne.

Imperium Ludzi:
Ciężka kawaleria, fanatycy, greatswordzi, pistolierzy, strzelcy, armata i ogry. Dowodzeni przez dwóch warrior priestow.

Chaos:
Choseni na butach, maruderzy na koniach, charioty, dragon ogry, ciężka jazda. Pod przewodnictwem skrzydlatego demona i sztandarowego.

Zbliżał się wieczór. Gorące dnie wczesnej wiosny zwiastowały burzę. Ale nie taką jaka nadeszła.

Rada miasta Marienburg dostała informacje od kupców o zbliżającej się inwazji chaosu. Jako pierwsi na wezwanie stawili się wojowniczy kapłani, rycerze zakonni i fanatycy gotowi poświęcić swoje życie w imię obrony własnej, małej ojczyzny.

Kapłani rozstawili swoje wojska. Strzelców razem z piechotą w centrum, na flankach kawalerię. Plan był prosty, sprowokować siły zła i zamknąć je w kleszcze. Na miejsce wybrano leśny zagajnik. Jak najdalej od domostw.

Niestety, demoniczny władca myślał tak samo. Główne siły pojawiły się naprzeciw dzielnych najemników, wsparte dwoma rydwanami i innym plugastwem. Nad wszystkim górował pomniejszy książę piekieł.
Chaos ruszył na pełnej prędkości, z bojowym okrzykiem na calej długości lini.

Ognia! Ryknął starszy z kapłanów. Ze wszystkich luf pomknęły w kierunku wroga ołowiane pociski. 
Ale ostrzał nie wyrządził prawie żadnych szkód. Z lewej flanki dał się usłyszeć okrzyk agonii, to harcownicy zapuscili się zbyt blisko maruderów. Ten błąd kosztował ich prawie całą drużynę. 

Rajtarzy, ruszyli ze wsparciem, momentalnie uratowali sojuszników. Dwie palby i nie został chaosyta na rumaku.

Fanatycy utworzyli głębię, wspierani z lewej przez ogry, a z prawej przez mieczników. Ogry przyjęły na siebie cały impet uderzenia. Zniknęły pod kopytami rycerzy chaosu w mgnieniu oka. Fanatycy utrzymali się chwilę dłużej. Najpierw zatrzymując rydwan, potem walczac z rycerzami do ostatniego mnicha. Obrona zaczęła pękać. Młodszy kapłan padł, przyjmując na siebie szarżę rozwścieczonych jeźdźców ciemności. Ale śmierć to była honorowa, nie załamał się, aż lance wroga zakończyły jego żywot.

W centrum sytuacja wymknęła się z pod kontroli. Rydwany zaczęły uderzać po piechocie raz po raz. Ciężkie maszyny zła stale były ostrzeliwane przez strzelców, niestety bez większych uszkodzeń. Wozy bojowe chaosu zniszczyły artylerię i związały walką strzelców aż do samego końca. Mimo strat ludzka obrona ani razu nie poddał pola i nie straciła morale. 

Miecznicy mieli ciężki orzech do zgryzienia. Wybrańcy bogów chaosu. Ciężka piechota wspierana przez piekielne moce kontra miecze dwuręczne prowadzone przez najlepszą wypłatę w krainie. Wyrównana walka, chaosyta za miecznika. Halabarda za miecz. Trup za trupa. Walka nieustraszonych wojowników aż do śmierci jednych bądź drugich. Niestety siła pieniądza nie wystarczyła, bo zdradziecki atak rydwanu z flanki, przypieczętował zwycięstwo wybrańców. Ale z całego oddziału został tylko sztandarowy armii.

Prawa flanka czekała. Ciężka kawaleria, złożona z rycerzy dwóch zakonów i prowadzona przez starszego brata- młot na demony. Najlepsi z najlepszych. Mieli powstrzymać zło. Taki był cel, taki został wykonany. Szarża za szarżą, zakonnicy rozbijali każdego kogo napotkali. Każdy martwy wróg miał swą cenę. Ale warte było to poświęcenie. Wgnieceni w ziemię maruderzy, zmiażdżony księże demon i na koniec sztandarowy wybrańców. Ciężki pojedynek kapłana z przywódcami chaosu. Moc inferna musiała ugiąć się przed świętymi razami.

W oddali rajtarzy bohatersko ostrzeliwali swoje cele w pełnym biegu. Jeden oddział wystrzelał rycerzy chaosu, drugi dał się zdeptać przez smocze ogry.

Chaos został zatrzymany, ale ziemia utracona. W piątej godzinie zmagań większość celów była pod kontrolą sił zła. Mimo że chaos został zniszczony, nie udało się odbić terytorium.

Zapadł zmierzch i trzeba było uciekać, by nie wpaść w kolejną zasadzkę piekielnych sił.